Porady - psychika

MĘSKA CHOROBA!

W dzisiejszym świecie trudno zaakceptować chorobę, szczególnie chorobę przewlekłą. Rozwój cywilizacji, wielu dziedzin nauki, m.in. medycyny narzuca światu postawę ciągłej walki z zagrożeniami. Wizja dobrobytu, życia w zdrowiu, pogoni za wieczną młodością, wyścigu z czasem, aby wydłużyć życie, stawia dzisiejszego człowieka w sytuacji bezradności wobec przemijania i cierpienia. Nie chcemy być bezradni, a więc często uciekamy od tematów i wydarzeń, które stawiałyby nas w tak niekomfortowej sytuacji. Tak bardzo dbamy o codzienne wygody, że na samą myśl o chorobie, czy innych sytuacjach, które mogłyby zburzyć, a nawet tylko naruszyć „porządek” życia wpadamy w zakłopotanie i za wszelką cenę chcemy zredukować napięcie związane z lękiem, zagubieniem i wieloma trudnymi emocjami. Mogłoby się nawet wydawać, że dzięki rozwojowi tak wielu dziedzin naszego życia, staliśmy się, jak nigdy dotąd, świadomi siebie, świata, jego zagrożeń, a jednak wiele ludzkich zachowań, tych indywidualnych i grupowych, zaprzecza takiemu myśleniu. Boimy się chorób, jednych mniej, drugich bardziej i zbyt często zamiast działań profilaktycznych, bagatelizujemy pierwsze niepokojące objawy, nadając im innego znaczenia, bardziej pozytywnego, niż to jest w rzeczywistości. Tłumaczymy je w magiczny sposób: „bo napiłem się za dużo, dlatego tak często oddaję mocz”, „takie bóle już miałem”, „pewnie źle siedzę, dlatego boli mnie kręgosłup, a te stany podgorączkowe to nic poważnego....” „ to normalne w moim wieku”, „co będę się badał, jeszcze coś znajdą”, „ na coś trzeba przecież kiedyś będzie umrzeć, po co mi lekarz”, „ jakie badania profilaktyczne, nic mi nie jest”. Chcemy wierzyć, że kiedy czegoś nie widzimy, nie wiemy o tym, to tego nie ma. Niestety wypieranie rzeczywistości nie prowadzi do niczego dobrego. Problem chorób męskich, i związany z tym lęk, ma wiele swoich uwarunkowań. Przede wszystkim, kulturowe postrzeganie mężczyzny związane jest z siłą, sprawczością i odwagą. Od maleńkości wychowuje się chłopców na supermenów, gdzie okazywanie słabości nie spotyka się z aprobatą rodziców. Chłopcy uczą się też od swoich ojców, by być odpowiedzialnym za siebie i rodzinę, a to najczęściej oznacza katorżniczą pracę dla bliskich i bycie zawsze w formie. Od najmłodszych lat słyszymy, że gdy tata jest przeziębiony, to: „weźmie lek i jutro będzie zdrowy, pójdzie do pracy!”. Leżący tata, to już poważna sprawa! To następny twór naszych czasów - „ jeśli coś ci dolega, weź szybko lek X i biegnij do przodu, nie zwalniaj tempa!”. Najpierw jest się super mężem, ojcem, później super dziadkiem i mało pozostaje miejsca na zadbanie o siebie - „to takie niemęskie iść do lekarza”. Przecież nawet my, kobiety żartujemy z naszych mężczyzn, gdy są chorzy „ żebyście widziały jak się nad sobą użala”, „chory facet, jest jak dziecko” W niewielu domach mężczyzna dopytuje się, czy żona zrobiła cytologię, czy bada piersi itp., żona również nie zachęca męża do badań, dopóki coś się nie stanie, a jeżeli już to robi, to natrafia na opór! W takiej sytuacji dla wielu mężów, dziadków sposobem na poradzenie sobie z niepokojem o swoje zdrowie jest ostra reakcja w stylu: „ dajcie mi spokój z lekarzem, nie macie innych zmartwień?”. Żyjemy razem, a jednak czasami bardzo obok siebie. Nie wypracowaliśmy standardów higieny psychofizycznej, a kiedy już o tym myślimy, kojarzy się nam ona ze zdrowym jedzeniem i może ze sportem, których i tak nie wprowadzamy do swojego życia. Badania, profilaktyka to często obce myślenie, szczególnie dla mężczyzn, ale i dla niemałej grupy kobiet. Unikamy badań, nie dlatego, że nie mamy czasu, ale zupełnie z innego powodu, do którego często nie mamy świadomego, racjonalnego dostępu. Po prostu boimy się tego, co może się okazać.

W chorobie stercza, poważnym problemem jest pokonanie lęku i wstydu związanego z wizytą u lekarza, badaniem per rectum, a gdy okaże się, że choroba zagościła w organizmie, pogodzenie się z diagnozą i jej skutkami. To czasami zbyt dużo, aby iść do lekarza i tak mija dzień za dniem, człowiek żyje w błogiej nieświadomości, ale do czasu. Powstaje błędne koło, gdyż z jednej strony chcemy jak najdłużej cieszyć się życiem, rodziną, rozwijać swoje talenty, urzeczywistniać marzenia, a z drugiej nie uświadamiamy sobie, że zapominając o swoim zdrowiu, tak łatwo i szybko możemy stracić wszystko to , na czym tak bardzo nam zależy.

Gdy w końcu diagnoza potwierdzi chorobę, to stawia mężczyznę przed wieloma problemami, przed którymi tak bardzo uciekał. Musi pogodzić się z całym szeregiem skutków ubocznych operacji i leczenia. I tak np. jak się ma poczucie siły i sprawczości do nietrzymania moczu z koniecznością noszenia (nawet tymczasowo) pampersa? Jak zaakceptować ograniczenia natury intymnej, kiedy latami buduje się wzorzec sprawnego seksualnie mężczyzny? Jak zaakceptować utratę sił w obliczu konieczności pracy zawodowej i utrzymania rodziny? Wiele pytań, niepokoju i zmian, które wymagają czasu na przystosowanie się i zaakceptowanie siebie w tej nowej i trudnej sytuacji. Może warto jednak nie ryzykować i kuć żelazo póki chłodne (zanim choroba się rozwinie), a nie gorące !( kiedy jesteśmy już chorzy) Jestem przekonana, że przyszedł czas, aby w sposób otwarty nazywać męskie emocje i obalić mit, że muszą sobie oni ze wszystkim tak dobrze radzić. Stwórzmy świat, gdzie prawdziwe emocje, nie będą oznaką słabości, ale prawdziwą siłą w konfrontacji z uczuciami, które w danej sytuacji są czymś oczywistym i normalnym!

KILKA MYŚLI DO MEŻCZYZN!
  • Pamiętaj, że świat zawsze będzie biegł i zawsze znajdziemy powód tłumaczący brak czasu. To Ty dokonujesz wyboru, chociaż pewnie łatwiej zrzucić to na innych.
  • Nie masz nawyku dbać o swoje zdrowie, a więc nie czekaj, że samo się zmieni, podejmij decyzje!
  • Obawiasz się badania i masz racje, wizyta u lekarza nigdy nie jest zbyt sympatyczna. Nie znaczy to jednak, że masz czekać na lepsze czasy.
  • Całe życie masz być tym silnym, a Ty się po prostu boisz i masz do tego prawo. Prawdziwa siła, to umiejętność przyznania się do swoich niepokojów. To bardzo ludzkie, a więc weź swój niepokój ze sobą i ruszaj do lekarza.
  • Kochasz swoich bliskich, a więc bądź odpowiedzialny za siebie i za nich. Oni kochają Ciebie i kiedy będziesz chory, będą chorować z Tobą ( psychicznie, emocjonalnie)

PRZEDE WSZYSTKIM WEŹ ODPOWIEDZIALNOŚC ZA SWOJE ŻYCIE I NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ ŚWIATU, KTÓRY Z NAMI, CZY BEZ NAS I TAK BĘDZIE ISTNIAŁ.

KILKA MYŚLI DO BLISKICH
  • Kochamy naszych mężów i nawet jeżeli czasami odgrażamy się, że mamy ich dosyć, to jednak nie wyobrażamy sobie bez nich życia. W takim razie nie odkładajmy rozmowy o badaniach, tych podstawowych i bardziej skomplikowanych. Nie zrażaj się, kiedy odmawia, bądź jak zacięta płyta. Nawet gdyby Twój mężczyzna miał wykonać badanie gderając, że to tylko dlatego, iż tak zrzędzisz, to i tak warto!
  • Dzieci - te młodsze i starsze, spójrzcie na swoich ojców, dziadków i na chwilę się zatrzymajcie. Nie są wieczni. Nie będą żyć bez końca, chociaż może chcemy w to wierzyć. Najboleśniejsze jest jednak to, gdy odchodzą za wcześnie, a można było temu zapobiec. Może nie macie zwyczaju rozmawiać o badaniach, profilaktyce i na początku będzie to trudne dla obydwu stron. Nie poddawaj się, bądź niestrudzony w pytaniach, „czy już zrobiłeś tatusiu, dziadku badania?” Dbałość o swoich bliskich, to najlepsza inwestycja w swoje życie, gdyż bez nich świat jest szary i pusty.

Mariola Kosowicz

Psychoonkolog-psychoterapeuta
Centrum Onkologii- Instytut im. Marii Skłodowskiej- Curie w Warszawie.

Zobacz nasz spot reklamowy

Reklama radiowa

Zobacz plakaty

Pionowy:

Poziomy:

Na skróty